Przejdź do głównej treści

ArteCast jako przestrzeń dialogu, uważności i odpowiedzialności

Anna Szynwelska27 lutego 2026
Studio nagraniowe podcastu ArteCast z profesjonalnym mikrofonem i sprzętem audio

Anna Szynwelska, fot. Karol Stańczak

Realizacja ArteCastu w ramach stypendium KPO dla Kultury miała na celu nie tylko produkcję kolejnych odcinków podcastu, ale także przekształcenie go w bardziej świadome, profesjonalne i inkluzywne medium kultury.

W ciągu tych kilku miesięcy projekt rozwinął się zarówno pod względem jakości produkcyjnej, jak i merytorycznym, stając się przestrzenią pogłębionej refleksji nad rolą sztuki w czasach kryzysu.

Wnioski z rozmów i spotkań – czyli twórczość artystyczna w czasach niepewności

Rozmowy z wybranymi osobami artystycznymi przeprowadzone w ramach projektu, ujawniły kilka wyraźnych tendencji obecnych we współczesnej praktyce artystycznej, m.in. głębokie zakorzenienie sztuki współczesnej w kontekście społecznym, technologicznym i emocjonalnym.

Po pierwsze, sztuka niezmiennie funkcjonuje jako ważne narzędzie reagowania na kryzysy: klimatyczne, polityczne i społeczne. Gościnie ArteCastu często podkreślały, że nie postrzegają swojej pracy twórczej jako odseparowanej od rzeczywistości. Przeciwnie, traktują ją jako formę dialogu, krytyki, a niekiedy oporu wobec mechanizmów, które kształtują nasze życie. W ich wypowiedziach pojawiały się zarówno bezpośrednie odniesienia do wojny, zmian klimatycznych i degradacji środowiska naturalnego, migracji, jak i subtelniejsze refleksje nad kondycją współczesnego świata, miejscem człowieka we wszechświecie, nad niepewnością, brakiem stabilności i przemianami tożsamościowymi.

Jako kluczowy element praktyki artystycznej wybrzmiała też potrzeba poczuci wspólnotowości. Rozmówczynie wskazywały, że działania twórcze coraz częściej mają charakter relacyjny: budują mikrospołeczności, tworzą przestrzenie wymiany doświadczeń, wzmacniają poczucie sprawczości i przynależności. Sztuka przestaje być wyłącznie indywidualną ekspresją, a staje się swego rodzaju platformą – miejscem, gdzie różne głosy mogą się spotkać, rozmawiać i budować nowe formy współistnienia.

W rozmowach pojawiała się też technologia, a zwłaszcza sztuczna inteligencja – jako realne narzędzie i jednocześnie źródło poważnych pytań. Artystki dostrzegają potencjał AI jako środka poszerzającego możliwości twórcze, który może wspierać eksplorację form, analizę danych, generowanie pomysłów w realizacji prac multi czy transmedialnych. Równocześnie jednak podkreślały potrzebę krytycznej refleksji nad wpływem tych narzędzi na autonomię artystyczną i jakość przekazu. Zbyt intensywne poleganie na rozwiązaniach algorytmicznych może prowadzić do „bezduszności" i generyczności pracy, a także do konstruowania narracji wizualnych o wątpliwej wartości emocjonalnej.

Na przykład Hanna Shumska zaznaczyła, że zatracając się w pracy opierającej się na narzędziach cyfrowych, ryzykujemy izolację, sprowadzenie całej egzystencji do jednego biurka i ekranu, zamiast podtrzymywania relacji z rzeczywistym światem i innymi ludźmi. To ryzyko jest nie tylko praktyczne, ale także egzystencjalne, gdyż twórca może stracić kontakt z „tu i teraz", z bezpośrednim doświadczeniem rzeczywistości, które z kolei jest istotą działań Jol Gmur.

Tę perspektywę poszerzają obserwacje dr Ady Florentyny Pawlak, antropolożki technologii. Jej wykład Reality Check 0.4, który odbył się w Goyki 3 Art Inkubator, wskazuje, że rozwój AI i tworzenie bytów cyfrowych, które symulują relacje (np. chatboty czy „friendboty"), może z czasem „przemodelować nasze doświadczenie społeczności i afektu. Symulowane postaci oferują empatię i interakcje „na żądanie", eliminując tarcie, konieczność cierpliwości i negocjowania trudnych emocji w relacjach międzyludzkich, co może prowadzić do fragmentaryczności doświadczenia społecznego i relacji opartej na natychmiastowej gratyfikacji."

Anna Orbaczewska, Bez tytułu 5, z serii Połączenie, olej na płótnie, 2025

Anna Orbaczewska, Bez tytułu 5, z serii Połączenie, olej na płótnie, 2025

W kontekście kultury i sztuki pojawia się więc poważne pytanie: na ile kontakt z symulowanymi bytami może zastąpić dialog między ludźmi i jak ten zastępczy model wpływa na zdolność artystów do budowania relacji kreatywnych? Jeśli technologia zacznie dominować w sferze afektu, może to zagrozić fundamentom wspólnotowości: autentyczności, obecności, odpowiedzialności i wspólnego tworzenia sensów.

Istotnym i bardzo wyraźnym wątkiem, który pojawiał się niemal w każdej rozmowie, była również potrzeba autonomii artystycznej. Twórcy podkreślali znaczenie swobody wyrażania emocji, kierowania się własną intuicją i rejestrowaniem osobistych obserwacji. Zwracali uwagę, że współczesny system grantowy i instytucjonalny coraz częściej oczekuje od sztuki wymiernej „użyteczności", projektów dopasowanych do określonych programów, trendów czy aktualnych haseł, które można łatwo skategoryzować, opisać w tabelach wskaźników i poddać ewaluacji.

W tej perspektywie artyści nierzadko zmuszeni są udowadniać, że ich praca jest „przydatna", „potrzebna", „zrozumiała" i „przyjemna w odbiorze". Tymczasem wielu z nich podkreślało, że istotą sztuki nie jest spełnianie zewnętrznych kryteriów funkcjonalności, lecz wewnętrzna konieczność – potrzeba serca, pasja, nieskrępowany gest, emocjonalny impuls, a czasem wręcz strumień świadomości. Nadmierna instrumentalizacja sztuki może prowadzić do jej spłaszczenia, utraty ryzyka i eksperymentu, które są nieodłącznym elementem twórczości.

Równolegle wybrzmiał również problem funkcjonowania twórców w warunkach masowego powielania i przyspieszonej produkcji kulturowej. Dotyczy to nie tylko sztuk wizualnych, lecz także szeroko rozumianych branż kreatywnych – na przykład autorskich marek modowych jak Aureila & Zwei Frauen, które tworzą w duchu odpowiedzialności środowiskowej, z naturalnych materiałów, we współpracy z lokalnymi rzemieślnikami. Każdy wytworzony przez nie obiekt jest w istocie małym dziełem sztuki – efektem czasochłonnych badań, poszukiwań inspiracji, wiedzy, relacji i etycznych wyborów.

Tymczasem „wielcy gracze" rynku bardzo szybko przechwytują autorskie estetyki i mikrotrendy, by w ekspresowym tempie wypuszczać na rynek ich imitacje produkowane tanio, masowo i przy wykorzystaniu globalnego zaplecza logistycznego. W takiej sytuacji małe, niezależne marki stają wobec konkurencji niemal niemożliwej do przeskoczenia. W realiach kryzysu gospodarczego, wielu odbiorców kieruje się przede wszystkim ceną, co dodatkowo osłabia pozycję twórców działających w sposób odpowiedzialny i zrównoważony.

Ten mechanizm ujawnia szerszy problem: system rynkowy premiuje skalę, szybkość i powtarzalność, podczas gdy sztuka i rzemiosło opierają się na czasie, uważności i unikalności. W rezultacie twórcy funkcjonują w napięciu między autentycznością a presją ekonomiczną, między potrzebą eksperymentu a koniecznością przetrwania.

Wnioskiem z rozmów jest więc nie tylko dostrzeżenie możliwości technologicznych czy instytucjonalnych uwarunkowań, ale również potrzeba ochrony autonomii twórczej i budowania bardziej świadomego ekosystemu kultury. Takiego, który docenia proces, etykę i jakość, a nie wyłącznie skalę i mierzalne wskaźniki. Artyści wskazują na konieczność świadomego, krytycznego i odpowiedzialnego korzystania z narzędzi – zarówno technologicznych, jak i ekonomicznych – tak, aby wspierały one proces twórczy, a nie zastępowały relacji, obecności, intuicji i wolności, które stanowią fundament sztuki.

Uważność, emocje i potrzeba równowagi

Jednym z najmocniejszych wniosków płynących z rozmów była potrzeba redefinicji modelu pracy twórczej. Osoby artystyczne ulegają zmęczeniu presją produktywności. Współczesny twórca funkcjonuje nie tylko jako artysta, ale równocześnie jako własny rzecznik prasowy, marketingowiec, producent i menedżer projektu.

Jednak źródłem napięcia nie jest wyłącznie presja widoczności. W dużym stopniu stres i brak możliwości realnego odpoczynku wynikają z niestabilnej sytuacji finansowej, która dotyka znaczną część środowiska twórczego. Praca projektowa, brak stałych umów, opóźnienia w wypłatach grantów czy wynagrodzeń, konieczność aplikowania o kolejne środki – wszystko to sprawia, że wielu artystów funkcjonuje w stanie permanentnej niepewności. Trudno w takich warunkach mówić o poczuciu bezpieczeństwa, które jest podstawą zdrowej kreatywności.

Hanna Shumska, Pomiedzy niewyobrażalnym a rzeczywistym, zdjęcie w pracowni artystki, fot. Svitlana Shumska

Hanna Shumska, Pomiedzy niewyobrażalnym a rzeczywistym, zdjęcie w pracowni artystki, fot. Svitlana Shumska

Rozmówcy zwracali również uwagę na doświadczenie ciągłego „bycia w procesie". Tu granice między pracą a życiem prywatnym zacierają się, a twórczość staje się nie tyle zawodem, co nieustannym stanem gotowości. Pomysły, koncepcje, komunikacja, promocja – wszystko dzieje się równolegle, często bez wyraźnego momentu zatrzymania.

Warto zaznaczyć też wątek łączenia pracy twórczej z obowiązkami domowymi, w tym z wychowywaniem dzieci. Dla wielu artystek i artystów codzienność oznacza równoczesne pełnienie ról opiekuńczych i zawodowych, bez wyraźnego rozdzielenia przestrzeni i czasu. Twórczość realizowana jest czasem „pomiędzy" – w przerwach, wieczorami, nocą. To generuje dodatkowe obciążenie emocjonalne i fizyczne, a jednocześnie pozostaje często niewidoczne w oficjalnych narracjach o sukcesie artystycznym.

W tym kontekście coraz wyraźniej pojawia się potrzeba uważności – zarówno w procesie twórczym, jak i w codziennym funkcjonowaniu. Rozmówcy podkreślali znaczenie wyznaczania granic między życiem zawodowym a prywatnym, dbania o zdrowie psychiczne i higienę cyfrową, tworzenia realnej przestrzeni na odpoczynek i regenerację, pracy w tempie dostosowanym do własnych możliwości, a nie do algorytmów czy rytmu rynku, a także akceptowania cykliczności – momentów intensywnej pracy i momentów wyciszenia.

Life-work balance przestaje być luksusem, a staje się warunkiem długofalowego funkcjonowania w sektorze kreatywnym. Bez regeneracji nie ma twórczości, a bez poczucia minimalnej stabilności trudno mówić o odwadze eksperymentu czy podejmowaniu ryzyka artystycznego.

Istotnym elementem rozmów była także refleksja nad emocjami – nad tym, że twórczość rodzi się nie tylko z idei, ale z przeżycia. Wojna, kryzysy klimatyczne, migracje, napięcia społeczne, problemy zdrowotne – wszystko to wpływa na kondycję psychiczną artystów. Sztuka staje się sposobem przepracowania lęku, bezradności czy gniewu, ale jednocześnie wymaga zasobów emocjonalnych, które nie są niewyczerpywalne.

ArteCast, jako medium dialogu, stał się empatyczną przestrzenią, w której te tematy mogły wybrzmieć otwarcie i bez tabu. Rozmowy pokazały, że mówienie o zmęczeniu, wątpliwościach czy potrzebie odpoczynku nie jest oznaką słabości, lecz elementem dojrzałej refleksji nad warunkami pracy w kulturze. Uważność – wobec siebie, wobec innych i wobec świata – jawi się dziś nie jako moda, lecz jako fundament odpowiedzialnej praktyki twórczej.

Ekologia, zrównoważony rozwój i poczucie jedności z naturą

Wątki ekologiczne stanowiły istotny element nowych odcinków ArteCastu i pojawiały się nie jako trend, lecz jako realna postawa etyczna i światopoglądowa. W rozmowach poruszaliśmy kwestie odpowiedzialnego korzystania z materiałów, pracy w duchu slow, szacunku do natury i lokalnego kontekstu czy odzyskiwania, przetwarzania i ponownego użycia zasobów.

Wyraźnie zaznaczyła się tendencja do postrzegania człowieka jako części ekosystemu, a nie jego dominatora. W rozmowach pojawiały się odniesienia do ekofeminizmu i posthumanizmu – nurtów, które podważają antropocentryczną perspektywę i proponują myślenie o współzależności wszystkich bytów: ludzkich i nieludzkich. Artystki opowiadały o pracy z krajobrazem, o wsłuchiwaniu się w rytm natury, o działaniach site-specific, które nie narzucają przestrzeni swojej dominacji, lecz wchodzą z nią w dialog.

Istotne było również podkreślenie, że zrównoważony rozwój nie powinien pozostawać wyłącznie tematem dzieła, lecz stawać się częścią codziennej praktyki. Dotyczy to sposobu produkcji prac, organizacji wystaw, planowania transportu, wyboru materiałów promocyjnych czy nawet formy komunikacji w mediach społecznościowych.

Jol Gmur i Natalia Grzymała, performance Ciała Niebieskie, 2025, fot. Krzysztof Olechnowicz

Jol Gmur i Natalia Grzymała, performance Ciała Niebieskie, 2025, fot. Krzysztof Olechnowicz

Co ważne, refleksja ekologiczna wybrzmiała nie tylko w wypowiedziach artystek, ale również twórczyń działających na styku sztuki, projektowania i rzemiosła. Aurelia & Zwei Frauen podkreślały znaczenie pracy w zgodzie z zasadami zrównoważonego rozwoju – tworzenia z naturalnych materiałów, w oparciu o lokalne zasoby, w duchu odpowiedzialności wobec środowiska i społeczności. Ich praktyka pokazuje, że estetyka, jakość i etyka nie muszą się wykluczać – wręcz przeciwnie, mogą się wzajemnie wzmacniać.

Rozwijając własne kompetencje w ramach stypendium, uczestniczyłam również w kursie poświęconym tworzeniu treści redakcyjnych zgodnych z wartościami zrównoważonego rozwoju i recyclingu. Szkolenie to pozwoliło mi lepiej zrozumieć, jak komunikacja medialna może wspierać postawy proekologiczne. Nauczyłam się, jak tworzyć artykuły i materiały redakcyjne w duchu odpowiedzialności środowiskowej, korzystać z prostych, dostępnych zasobów, tworząc obrazy bez nadmiernego zużycia energii i materiałów, uwzględniać wpływ środowiskowy na każdym etapie pracy – od koncepcji po publikację.

Ta perspektywa pozwoliła spojrzeć na ArteCast nie tylko jako projekt medialny, ale jako praktykę, która również podlega zasadom zrównoważonego rozwoju. Odpowiedzialność ekologiczna dotyczy bowiem nie tylko tego, o czym mówimy, lecz także jak działamy.

Wnioskiem płynącym z rozmów i działań projektowych jest rosnąca świadomość ekologiczna środowiska artystycznego i kreatywnego. Coraz częściej zrównoważony rozwój przestaje być dodatkiem lub modnym hasłem, a staje się integralnym elementem myślenia o sztuce, projektowaniu i komunikacji. To zmiana paradygmatu: od eksploatacji ku współistnieniu, od nadprodukcji ku uważności, od dominacji ku relacji.

Dostępność i inkluzywność

Dostępność i inkluzywność coraz częściej przestają być w kulturze hasłami, a stają się konkretną praktyką. W ramach realizacji projektu zostały one potraktowane jako element odpowiedzialności społecznej – zarówno w wymiarze fizycznym, cyfrowym, jak i relacyjnym.

Wizyta studyjna w Essen stała się ważnym punktem odniesienia dla dalszego rozwoju ArteCastu. Szczególne wrażenie zrobiły na mnie działania podejmowane na terenie dawnego kompleksu przemysłowego Zollverein, który, choć projektowany pierwotnie „dla maszyn, nie dla ludzi" dziś konsekwentnie przekształcany jest w przestrzeń otwartą i inkluzywną. Fundacja zarządzająca obiektem podkreśla, że udział w kulturze nie jest dodatkiem, lecz podstawowym prawem. Dlatego rozwija rozwiązania uwzględniające różnorodne potrzeby: językowe, poznawcze, sensoryczne. Informacje dostępne są w różnych formatach, rozwijane są systemy orientacji w przestrzeni, a cyfrowe uczestnictwo traktowane jest jako warunek współczesnego zaangażowania w kulturę.

Równie istotne są działania partycypacyjne – projekty kierowane do lokalnych społeczności, w tym mieszkańców o doświadczeniu migracyjnym. To podejście pokazuje, że inkluzja nie polega wyłącznie na usuwaniu barier architektonicznych, lecz na aktywnym zapraszaniu do współtworzenia przestrzeni kultury.

Te obserwacje znalazły swoje odzwierciedlenie również w rozmowie z Natalią Tarantą, dyrektorką Kunstraum Heilig Geist w Essen oraz inicjatorką Open House Essen Architecture Festival. Jej doświadczenie budowania miejsca sztuki w wielokulturowej dzielnicy o górniczej historii pokazało, że dostępność zaczyna się od postawy.

Natalia podkreślała znaczenie słuchania, nawiązywania relacji i cierpliwego budowania zaufania w obcym mieście. Tworzenie Kunstraum Heilig Geist, przestrzeni powstałej w dawnym domu parafialnym, opiera się na otwartości wobec różnych środowisk: artystów, mieszkańców, migrantów, osób starszych, rodzin z dziećmi. Podobnie festiwal Open House Essen nie jest jedynie wydarzeniem architektonicznym, lecz platformą spotkania, która umożliwia mieszkańcom wejście do budynków, które na co dzień są niedostępne i spojrzenie na miasto z nowej perspektywy. W tym ujęciu dostępność oznacza łączenie środowisk, przełamywanie symbolicznych barier i budowanie przestrzeni dialogu. To praktyka społeczna, a nie wyłącznie techniczna.

Oprowadzania w ramach Open House Essen 2023, fot. Ravi Sejk / Open House Essen

Oprowadzania w ramach Open House Essen 2023, fot. Ravi Sejk / Open House Essen

Ważnym elementem projektu ArteCast było również pogłębienie wiedzy z zakresu dostępności cyfrowej. Ukończony kurs dotyczący standardów WCAG 2.1 (na poziomie AA) pozwolił mi lepiej zrozumieć, czym w praktyce jest projektowanie stron internetowych dostępnych dla wszystkich. Cztery podstawowe zasady: postrzegalność, funkcjonalność, zrozumiałość i solidność, zostały przełożone na konkretne działania w obrębie strony www.artecast.pl.

W bardziej przyjaznym, użytkowym wymiarze oznaczało to uporządkowaną i logiczną strukturę treści, wyraźny kontrast kolorów, ułatwiający czytanie, opisy alternatywne do zdjęć, transkrypcje odcinków podcastu, komunikatywny język, dostosowanie strony do obsługi klawiaturą i czytnikami ekranu.

Warto zaznaczyć, że dostępność cyfrowa nie dotyczy wyłącznie osób z niepełnosprawnościami. Korzystają z niej również seniorzy, osoby uczące się języka, użytkownicy urządzeń mobilnych czy osoby w sytuacjach czasowych ograniczeń. Projektowanie inkluzywne oznacza więc myślenie o różnorodności doświadczeń odbiorców.

Wnioskiem płynącym z tej części projektu jest przekonanie, że dostępność i inkluzywność to procesy wymagające uważności i ciągłego uczenia się. To nie jednorazowe wdrożenie narzędzi, lecz długofalowa zmiana myślenia od „dla wybranych" do „dla wszystkich". W czasach fasadowych konsultacji społecznych i pseudo-partycypacji warto w rzeczywistości włączyć do dialogu artystów czy interesariuszy rewitalizowanych obszarów, wysłuchać ich opinii i uszanować historię i tożsamość miejsca. Doświadczenia krajów, które procesy transformacji mają już za sobą ukazują, że w długofalowej perspektywie jest to najkorzystniejsze rozwiązanie dla miast i ich mieszkańców.

Kultura, aby pozostać żywa i znacząca, powinna być też przestrzenią spotkania. A spotkanie zaczyna się od realnego zaproszenia / włączenia, które uwzględnia różnice, potrzeby i wrażliwości.

Podsumowanie

Realizacja ArteCastu w ramach stypendium KPO dla Kultury okazała się czymś więcej niż cyklem rozmów czy rozwojem formatu podcastowego. Stała się procesem pogłębionej refleksji nad kondycją współczesnej kultury – nad tym, w jakich warunkach powstaje sztuka, jakie napięcia ją kształtują i jakie wartości warto dziś świadomie wzmacniać.

W centrum wszystkich poruszanych wątków – od autonomii artystycznej, przez wpływ technologii, po ekologię, równowagę psychiczną i dostępność – znajduje się jedno wspólne pytanie: jak tworzyć i działać odpowiedzialnie w świecie przyspieszenia, kryzysów i nadmiaru?

Rozmowy pokazały, że sztuka pozostaje przestrzenią wolności, ale wolność ta wymaga dziś szczególnej troski. Wymaga ochrony przed nadmierną instrumentalizacją, przed redukowaniem jej do wskaźników, przed presją algorytmów i rynku. Wymaga także odwagi, by mówić o zmęczeniu, niepewności i potrzebie regeneracji.

Jednocześnie wybrzmiała potrzeba wspólnoty – budowania mikrospołeczności, łączenia środowisk, otwierania instytucji na realny dialog. Inspiracje płynące z Essen, z działań partycypacyjnych i inkluzywnych, z praktyki Natalii Taranty czy Fundacji Zollverein, potwierdzają, że kultura może być narzędziem łączenia, a nie dzielenia. Może stać się miejscem, w którym różnorodność nie jest wyzwaniem, lecz wartością.

Silnie zaznaczył się również postulat uważności wobec natury, wobec własnych zasobów psychicznych, wobec lokalnych społeczności i środowiska. Ekologia, dostępność, etyczna produkcja czy odpowiedzialna komunikacja nie są już dodatkiem do działań artystycznych. Stają się ich integralną częścią.

ArteCast w tej perspektywie funkcjonuje jako niezależna przestrzeń dialogu. Jest to miejsce, w którym można otwarcie mówić o napięciach systemowych, o ryzykach technologicznych, o ekonomicznych realiach twórców, ale także o nadziei, sprawczości i nowych modelach współistnienia. Jako medium rozwijane w duchu dostępności i inkluzywności, stara się nie tylko opisywać zmiany, lecz również je współtworzyć.

Najważniejszym wnioskiem z realizacji projektu jest przekonanie, że kultura przyszłości będzie oparta nie na skali i szybkości, lecz na relacjach, jakości i odpowiedzialności. Na świadomym korzystaniu z narzędzi technologicznych, na szacunku wobec autonomii twórczej, na równowadze między pracą a regeneracją, na współistnieniu z naturą i na realnym włączaniu różnych głosów do rozmowy.

ArteCast pozostaje otwartym procesem – platformą spotkania, która nie daje gotowych odpowiedzi, ale stwarza przestrzeń do ich wspólnego poszukiwania i do refleksji. W świecie pełnym uproszczeń i natychmiastowych reakcji, dialog, uważność i odpowiedzialność okazują się nie luksusem, lecz koniecznością.