Przejdź do głównej treści

ArteCast · Transkrypcja

HANNA SHUMSKA / Poszukuję prawdy poprzez swoją sztukę

Prowadząca: Anna Szynwelska

ArteCast, podcast o sztuce współczesnej.

Także, także tak.

Przepraszam, bo słyszałam w jakieś piłowanie czy coś.

Tak. Aha. To chłodziarki działają. Tak, tak.

Dobrze, przepraszam. Wiesz, bo tak, po prostu, wiesz, nagle mi coś tak

zaczęło tak wyć mocno, nie? No trochę tak, ale wiesz, nie tak,

żebyś tam przeszkadzało, ale tak po prostu nawet mnie zaciekawiło, nie?

Co to jest? No tak się przyzwyczajasz się do tego

dźwięku, bo w sumie nie jest taki mocny, taki background.

No tak, rzeczywiście może dla sound artystów to by było ciekawie

zaobserwować przestrzeń i ponagrywać te różne dźwięki.

Field recording w chłodni. Tak... Witam w kolejnym Artecaście, tym razem

nagrywanym w podziemiach hali targowej z dźwiękami chłodni w tle. Tutaj swoją

pracownię ma moja kolejna gościni Hania Shumska. Artystka wizualna, która

konsekwentnie buduje swój własny transmedialny język wypowiedzi. Jej

praktyka łączy malarstwo, instalacje, kolaż wideo i nowe technologie. zajmuje

się przede wszystkim kwestiami tożsamości i osobistego doświadczenia w

odniesieniu do wydarzeń historycznych, procesów migracyjnych i problemów

społecznych. Poprzez sztukę reaguje na rzeczywistość, na politykę, fake newsy i

na emocje, które trudno oswoić. Porozmawiamy o odnajdywaniu własnego

języka artystycznego i o tym, jak dojrzewa on w napięciu między historią a

teraźniejszością. O tym, co kształtowało sztukę współczesną w Ukrainie. O

tragicznych doświadczeniach XX wieku, o represjach, propagandzie i polityce,

która przez dekady wpływała na sposób mówienia obrazem. Pojawia się też wątek

wojny nie jako abstrakcyjnego tematu, ale jako realnego doświadczenia, który

wywołuje gniew, bezsilność, lęk i potrzebę działania. To także rozmowa

o życiu, o balansie między pracą a prywatnością, o potrzebie kontaktu z

ludźmi, o budowaniu wspólnoty i odnajdywaniu siebie w świecie, który

nieustannie przyspiesza. Tak więc zapraszam was do wysłuchania tej

wielowątkowej i momentami bardzo osobistej rozmowy z Hanią Shumską.

Witam cię w podcaście. Witam bardzo. Dziękuję za zaproszenie.

Bardzo cieszę się, że jest możliwość porozmawiania i też zaproszenia ciebie

do mojej pracowni. Nie pamiętam jeszcze, chyba ponad rok temu mieliśmy spotkać

się w pracowni, prawda, wtedy przy projekcie Rising.

No i teraz jesteśmy. Także to jest moja pracownia. Ja tu jestem razem z innymi

członkami, członkiniami stowarzyszenia Halo Kultura. Jest to nieduża przestrzeń,

ale całkiem przytulna. Ja lubię tą przestrzeń, ponieważ mogę też działać

multimedialnie w niej, ponieważ nie ma okien. Jest możliwość i robienia

animacji, i pracy z projekcją. Czyli warunki są odpowiednie dla mnie.

A powiedz mi, bo wasze pracownie mieszczą się na poziomie -1,

ale piętro wyżej nadal hala działa. Przychodzą ludzie kupować produkty

spożywcze, ubrania jeszcze też nadal są? Tak, ubrania są, wszystko jest. Mi się

wydaje, że można kupić co jest potrzebne do domu, to można kupić wszystko

na hali. Czy wyrobić klucz, zremontować

buty. No to ja bym powiedziała, że taki ruch jest lokalnych mieszkańców, że to

jest instytucja kultury, którą najwięcej osób odwiedza, ponieważ wszyscy

przychodzą przez nas. Bo co, bo w godzinach, kiedy hala jest

czynna, można po prostu sobie przyjść i zobaczyć wystawę.

Tak. Tak. Można przyjść zobaczyć wystawę nawet przypadkiem, bo dużo wystaw

właśnie są w witrynach, w oknach. Często są też multimedialne różne rzeczy w oknach

pokazane, a ponadto są organizowane koncerty, warsztaty edukacyjne dla

różnych grup wiekowych społecznych, dla dzieci, dla dorosłych, też spotkania,

dyskusje, czy pokazy filmu, czyli odbywa się dokładnie wszystko.

Aha. Można przyjść kupić kilogram śledzi,

jabłek, a później od razu na koncert i wystawa.

Tak, tak jak to mówią chleba i widowisk.

Nie no, doskonałe połączenie. Tak. No a jaką rolę w twoim życiu pełni

przestrzeń pracowni? Przestrzeń jest ważnym miejscem

skupienia się, też bycia sam na sam, ze swoimi myślami, ze swoją pracą, swoją

praktyką, z eksperymentem. Ważne jest to, żebym mogła nie bać się jakby

zniszczyć tam, no nie to, że zniszczyć totalnie ściany, ale po prostu rozlać

farbę, czy coś tam będzie nie tak idealnie. Tego, czego nie można zrobić

w domu, czyli przestrzeń dla mnie ważna, ponieważ chociaż bardzo dużo pracuję

teraz w komputerze, to jednak praca przy warsztacie jest dla mnie o wiele

przyjemniejsza często. No i ja łączę te różne media, przez to też potrzebuję

tego miejsca. Aha. I czy to jest przestrzeń, w której

czujesz się bezpiecznie? Tak, oczywiście. I wiadomo, że o tyle

jesteśmy tak powiedzmy półotwarci do społeczności lokalnej, to nie jest to

takie zamknięte jakby środowisko w sensie tych pracowień, ale czuję się tu

bezpiecznie, czyli już znam osób, które pracują na hali, czyli tworzę jakąś sieć

swoich lokalnych znajomości. No i też ważna ta wymiana między członkami

stowarzyszenia. Na przykład to, że przyjechałam tu nie tak dawno temu,

to nie czuję się sama, ponieważ już mam wielu znajomych.

No tak, bo tutaj jest też taki aktywny kolektyw artystów, którzy działają na

różnych polach. Właśnie i tak zastanawiałam się, czy po prostu ty jako

artystka lepiej czujesz się pracując sama, w skupieniu, w takim trochę

odizolowaniu, czy jednak w grupie i w kolektywie? No powiem, że głównie

pracuję rzeczywiście sama, sama wymyślam jakby koncepcję, większość pracy

wszystko robię sama i też temu sprzyjało to, że ostatnie lata pracowałam nad

doktoratem i rzeczywiście praca doktorska wymaga bardzo indywidualnego

podejścia i skupienia się, chociaż nie powiem, że nie interesuje mnie praca

w zespole. Na przykład często prowadzę takie warsztaty, no dla dzieci, dla

dorosłych, a też w projektach załączam publiczność. Dla mnie ważne są widzowie,

współpraca z nimi, także nie powiem, że nie lubię tej pracy jakby zbiorowej.

I teraz w sumie już jestem w poszukiwaniach, ponieważ chciałabym

spróbować popracować w zespole z innymi artystami.

Może jeszcze nie było po prostu takiej okazji czy projektu, no ale od czasu do

czasu i tak działam z kimś, ponieważ przy wystawach zbiorowych czy przy

wydarzeniach takich kulturalnych, no to nikt nie jest sam. Także właśnie może

przy już ekspozycji, pokazywaniu, organizacji wydarzenia to rzeczywiście

w zespole o wiele łatwiej pracować. Mhm. Chciałam jeszcze też z tobą

porozmawiać o początkach twojej działalności artystycznej. Czy w ogóle

może po prostu powrócić do, no właśnie do samego początku, czyli porozmawiać

o tym, co cię formowało jako artystkę, no i jak zaczęła się twoja droga

artystyczna? No moja droga artystyczna zaczęła się w sumie dawno temu.

Dzieciństwo lubiłam malować. Też moi rodzice są artystami. Jeszcze

dziadkowie, wujek, kuzynka, czyli cała rodzina jest związana ze sztuką. Ale

nikt mnie nigdy nie zmuszał jakby zostać artystką. Nawet wszyscy marzyli o tym,

żebym nie byłam artystką, no bo jakby no to jest odważna droga zostać artystą,

artystką. No ale wtedy jak przeprowadziliśmy się do Kijowa, to

powstał wybór czy właśnie chcę kontynuować studia w takiej szkole

zwyklej, czy chcę jakby pójść do specjalistycznego liceum artystycznego.

No i wybrałam oczywiście drugie, bo bardzo chciałam malować i to było takie

moje zajęcia też cały czas po zajęciach szkolnych. Takie liceum było tylko trzy

w Związku Radzieckim jeszcze, no bo to jeszcze takie starszej szkoły te liceum

i tam jest bardzo akademicka szkoła, takie podejścia klasyczne i już tam

właśnie od 11 roku dzieci malują martwe natury, akwarelą, później olejem. No

czyli no także czyli to była taka szkoła akademicka

klasyczna kultura dawała zawód czyli od razu było jakby oczywiście wielu moich

koleżanek kolegów ze szkoły dalej nie kontynuują tą drogę artystyczną ale duża

ilość jednak zostali projektantami artystam i tak się zaczęło no i później

była Akademia Sztuk Pięknych we Lwowie Uniwersytet Artystyczny w Poznaniu,

Akademia Sztuk Pięknych w Gdańsku później Już się rozpędziłaś?

Rozpędziłam nawet chwilowo Akademię Sztuk Pięknych w Warszawie.

A powiedz mi właśnie, czy pamiętasz moment, w którym poczułaś, że sztuka

jest twoim językiem? No właśnie to jest bardzo ciekawe

pytanie, ponieważ jakby nie myślałam o tym świadomie, kiedy byłam nastolatką,

czyli czułam, że to jest mój język, że mogę wyrazić to, co inni na przykład nie

potrafią. malując nawet czy pejzaż, czy portret rzeczywiście mogę wyrazić swoje

też emocje i emocje drugiego człowieka czy w ogóle nastrój w przestrzeni, w

naturze. Ale to, że sztuka jest moim takim językiem przykazu, takim

świadomym, do tego doszłam chyba już podczas studiu i kiedy zaczęłam robić

własne projekty związane ze sztuką współczesną przede wszystkim i wtedy

zrozumiałam, że rzeczywiście o wiele bardziej mi się podoba wyrażać się

wizualnie, czym w inny jakby sposób, że mogę też podejmować różne trudne tematy,

o których czasem ciężko wyrazić słowami. No tak, bo twoje prace często poruszają

temat tożsamości, pamięci, doświadczenia, bycia pomiędzy. No i też

skąd to się bierze? Yyy, tak, no właśnie tak nazywa się też

moja wystawa pomiędzy niewyobrażalnym a rzeczywistym. No pomiędzy odnosi się też

do dużo różnych aspektów mojego życia. Przede wszystkim z moim doświadczeniem

migranckim to jest powiązane, ponieważ jak wyjechałam do Polski na studia, to

też nie myślałam na początku, że zostanę tu na bardzo długi okres czasu, czy jak

potoczy się w ogóle życie. No i też mi się wydawało, że taki wyjazd nie będzie

dla mnie trudny, ale niestety później okazało się, że jednak czuję takie jakby

rozdarcie pomiędzy dwoma domami, dwoma krajami, kulturami. to, że na przykład

zostawiłam swoich bliskich tam przyjaciół, jakieś otoczenia, w którym

wyrosłam, z którymi jakby znała których ludzi od dzieciństwa, od czasu

dojrzewania i tu po prostu zaczynam budować życie od nowa. I to rzeczywiście

może zrozumieć tylko ta osoba, która ma takie doświadczenie, ponieważ później

też dwa życia stają się ważne i właśnie nie można rozdzielić tej tożsamości,

tego doświadczenia migranckiego i doświadczenia też życia w kraju tam

ojczystym. Także tak się cał na cały czas czuję. No ale też pomiędzy to takie

poszukiwania własnego miejsca też i własnej drogi twórczej. Co ciekawe, że

to też odnosi się do mojej praktyki artystycznej, ponieważ manewruje tak

między klasycznymi mediami a nowymi i właśnie interesuje mnie wszystko to, co

jest nie do końca dopowiedziane, co nie jest takie oczywiste, co jest tak na

pograniczu też różnych idei, wątków. wspominałaś kiedyś, że w Poznaniu pracę

magisterską broniłaś pod przewodnictwem Dominika Lejmana i to właśnie też jest

artysta, który właśnie w swoich pracach multimedialnych porusza dosyć mocno

właśnie jakieś problemy związane z pamięcią, z generalnie jego prace są

bardzo ezoteryczne i poetyckie. No właśnie też chciałam zapytać po prostu,

czy on jego działania w jakiś sposób właśnie też cię zainspirowały, żeby też

obrać właściwy kierunek? Mhm. No, Dominik Clayman był promotorem mojej

pracy magisterskiej i rzeczywiście wpłynął na mnie, na moją świadomość

artystyczną, ponieważ on też nauczył patrzeć na różne rzeczy takie nie do

końca nie na efekt finalny, a na sam proces, na poszukiwania, nawet na błędy

i porażki. I bardzo indywidualny nie podchodzi do każdego ze studentów. Dla

niego ważne są dyskusje, spotkania w pracowni i właśnie te rozmowy mocno

wpłynęły też na na mnie. Także powiem, że no ale oprócz Dominika Lejmana ja

powiem, że bardzo dużo osób, których spotkałam wpłynęły na mnie, czyli też w

Ukrainie artyści mój też tam promotor Alfred Maksymenko ze Lwowa czy artyści

młodzi, których spotykałam na rezydencjach. jako w ogóle całe

środowisko artystyczne bardzo odziełuje też i kształtuje tą postawę twórczą. No

i w Poznaniu oczywiście profesor Jarosław Kozłowski, profesor Piotr

Kowalski, czyli ja z każdego jakby doświadczenia, z każdej rozmowy,

spotkania z osobą artystyczną, z artystą jakby czerpię, czerpię coś od każdego.

Ja ja w taki sposób jakby rozumiem to. No a kwestie pamięci jakby tożsamości

interesowały mnie jeszcze o wiele wcześniej. Jeszcze podczas studiów we

Lwowie, kiedy zaczęłam robić właśnie takie pierwsze swoje projekty związane

ze sztuką współczesną. Dominik Cleman też on jest jednym z

artystów, którzy jakoś tak właśnie mocno poszli w stronę multimedialności,

transmedialności. No i właśnie też podkreślasz gdzieś właśnie tą

transmedialność swojej sztuki i czy chciałabyś powiedzieć właśnie w jaki

sposób to się objawia czy też może po prostu wytłumaczyć tym, którzy nie

wiedzą po prostu o co chodzi z transmedialnością, co to jest

transmedialność jest zjawiskiem obecnym ogólnie w kulturze współczesnej, a

również w kulturze wizualnej i w nowych mediach. Jest to pojęcie opowiedzenia

historii różnymi środkami medialnej, czyli tej samej historii poprzez social

media, poprzez telewizję, poprzez film, poprzez yyy animacje, poprzez

instalacje. No czyli to jest przejście pomiędzy pomiędzy mediem, czyli też

doświadczenie z jednego medium przenosi się na inne. Na przykład doświadczenia z

malarstwa, myślenia o malarstwie, obrazie malarskim przenosi się na obraz

wideo przykładowy lub na odwrót. Myślenie o animacji przenosi się na

obraz malarski. Jakiś rysunek, technika rysunkowa wchodzi w instalację. Tak, w

sztuce współczesnej jest jakby takie przeniesienie, ale równocześnie mówienia

o tym samym, różnymi środkami. I dla mnie to pojęcie, no właśnie odkryłam go

dzięki mojej promotorce pracy pisemnej Marcie, profesor Marci Smolińskiej, ale

zrozumiałam, że właśnie to pojęcie mnie najbardziej interesowało już od

dłuższego czasu. Ale ciekawe jest to, że w Greenie kiedy studiowałam, to było

całkiem dawno temu, już ponad 10 lat temu, to wtedy było tak, że na Akademię

Sztuk Pięknych raczej była taka post radziecka jakby akademicka szkoła, a

sztuka współczesna jakoś istniała obok, czyli ta sztuka współczesna, ona nie

była wdrążona w system edukacji i ze sztuką współczesną można było obcować

właśnie w centrach sztuki współczesnej, jakieś oddolnych inicjatywach,

galeriach. Bardzo dużo zrobiło powstanie właśnie Pinchuk Centre w Kijowie w 2006

roku. Ja akurat już wtedy przeprowadziłam się do Kijowa. No i były

pokazywane wystawy gwiazd sztuki współczesnej, czyli Ai Weiweia, Damiena

Hirsta, Olafura Eliassona, Mariny Abramović. wtedy też był art biennale w

Mystećkim Arsenale. Też Mystećkyj Arsenał odżył to właśnie po pomarańczowej

rewolucji właśnie po 2004 roku. Taki był wzrost jakby kultury w ogóle

ukraińskiej, tak? I bardzo duże zainteresowanie też międzynarodowej

sceny kulturalnej, artystycznej Ukrainą i rzeczywiście zaczęło bardzo dużo się

dziać. No bo nie będziemy ukrywać to, że Ukraina będąc w składzie Związku

Radzieckiego, no była zupełnie zamkniętą przestrzenią. docierali tylko wyłącznie

jakieś magazyny nielegalne. Oczywiście żaden artysta w sumie nie mógł wyjechać

za granicę na rezydencję artystyczną. Z tego co ja porównuję, no to dużo

artystów mieszkających w Polsce jednak mieli tą możliwość nawet w czasach

komuny. A w Ukrainie to dopiero było możliwe w takich wczesnych 90 i na tyle

była ciężka sytuacja ekonomiczna, że bardzo ograniczona ilość osób mogła to

zrobić. Nie, no właśnie w tych 2000 ten wzrost, ten rozwinięcie, te wystawy

międzynarodowe, chyba one sprawiły na mnie największe wtedy wrażenia, bo

rzeczywiście miałam okazję obcować z taką sztuką współczesną najbardziej

znaną. No tak. Tak, że to już faktycznie są

takie gwiazdy światowej sztuki. Wśnie też miałam takie wrażenie jeszcze przed

przed tym wszystkimi sytuacjami wojennymi, które zaburzyły cały porządek

i świat sztuki niestety w Ukrainie no też na tym cierpi. Ale, ale tak właśnie

kilka lat temu jeszcze, no to też miałam takie poczucie, że ta scena artystyczna

w Ukrainie i działania i galerie prywatne inicjatywy, że że to wszystko

bardziej się nawet jakoś tak mocnie rozwija niż w Polsce, że po prostu jakoś

tutaj miałam wrażenie, że jednak po prostu, że ta sztuka współczesna, że

jakoś tak jest niezbyt jakby dobrze widziana, trochę właśnie tak spychana na

bok albo albo niedofinansowana po prostu. A tam właśnie w Ukrainie

prywatne galerie, które mocno mocno zadziałały, wystawy, które tam gdzieś

się odbywały albo też nawet po prostu sztuka, która gdzieś tam była tworzona i

która pojawiała się czy na Biennale w Wenecji działalność Open Group, która w

jakimś momencie w całym świecie była popularna i jakoś rezonowała, więc na

pewno robiło to duże wrażenie i że to też no nie było jakieś takie właśnie

zaściankowość, tylko że naprawdę po prostu w momencie jak już mogliście

zacząć działać, no To było takie działanie z przytupem na najwyższych

obrotach i bezkompromisowo i też no były na to pieniądze, też byli kolekcjonerzy,

był jakiś taki ruch, który po prostu potrafił trafił to jakoś tam wzmocnić,

tak? Tak. I to głównie ruch prywatnej, tak? Bo jeżeli wrócić do strony

Ministerstwa Kultury, no to nie do porównania po prostu, co co jest w

Polsce też co obserwuje. No bo w Polsce jest o wiele większe wsparcie właśnie

takich młodych twórców, różne są stypendia, nagrody. W Ukrainie

nie ma, nie było nawet. Nie no, czyli to o czym ty mówisz to były właśnie te

wsparcia przede wszystkim oligarchów czyli Pinchuka, Achmetowa...

czyli takich najbogatszych ludzi Ukrainy. No i oni robili te projekty

rzeczywiście, ale one nie były takie otwarte dla wszystkich na przykład

tak no, nie było takiego wsparcia absolwentów na przykład Akademii Sztuk

Pięknych. Także takie mam porównanie i ja na przykład też jak

przyjechałem tu do Polski to bardzo mnie fascynowało to, że w każdym mieście jest

BWA, center sztuki współczesnej w każdym województwie, nie? I to

rzeczywiście u nas niestety tak nie funkcjonowało w takiej skali. Tak,

ale to właściwie też jeszcze jest scheda po czasach komunistycznych, gdzie wtedy

też jakoś dosyć mocno jednak próbowano dofinansować

artystów, czy też dbano o to, żeby mieli swoje pracownie. Artyści też byli

zrzeszani w związkach. m związek polskich artystów fotografików czy

związek polskich artystów plastyków, które też pozwalały tym osobom nawet po

prostu dostęp do jakichś materiałów plastycznych, które może były wtedy

ciężko dostępne w normalnych sklepach, wiadomo, ale właśnie też nawet po prostu

utworzenie właśnie tych BWA, właśnie w każdym dużym mieście musi być BWA, no to

to też działało już od dawnych czasów i też wtedy już miało miejsce i tak jakby

pozostało. No i gdzieś jeszcze nadal sobie funkcjonuje. Czasami niektóre te

ośrodki nie radzą sobie aż tak dobrze jak te właśnie w większych miastach. No

ale no ale generalnie no gdzieś właśnie no ta sztuka współczesna też była

jeszcze nawet właśnie w czasach komunistycznych właśnie jednak w Polsce

w jakiś sposób gdzieś podkreślane właśnie było to, że że jednak jest

ważne. Tak. I to mnie po prostu ja byłam pod

ogromnym wrażeniem, bo w Związku Radzieckim no nie można było zajmować

się sztuką konceptualną współczesną. Była tam grupa konceptualistów tak w

Moskwie i troszeczkę było osób, ale to tak wszystko było do szuflady

nielegalnie i też było bardziej pilnowano, żeby nie było takich osób,

szczególnie we Lwowie na przykład osoby nie mogły jakby pokazywać w ogóle

zajmować się sztuką konceptualną. było niewielka grupa w Odesie, w Charkowie, w

Kijowie. To tak pojedyncze zupełnie osoby.

No system polityczny wszystko patrzył. Służby patrzyły na to, żeby nikt nie

zajmował się swobodnym myśleniem, tak? Żeby wszyscy rysowali właśnie socrealizm

i portrety członków partii. No ale to co też czytałam, że właśnie w Węgrach, no

to tak samo było o wiele ciężej zajmować się sztuką współczesną, konceptualną.

wtedy czym w Polsce to opowiada właśnie artysta Endre Tot

za taki performance po prostu, że drukował chyba na pustyj maszynce i już

był zatrzymany przez policję a to co na przykład ja badałam twórczość Jarosława

Kozłowskiego z artystów które działały w PRL-u no to

bardzo ciekawe prace powstawały i rzeczywiście takie współczesne. No i

właśnie bardzo ważne, że to co mówisz były wtedy, powstały te BWA.

Mhm. ale że one nie przestały działać, a że kontynuują swoje działania, jakby

przeszły tą transformację i dalej działają. I to jest bardzo ważne

w Polsce. U nas niestety w Ukrainie jest tak, że ten okres transformacji był na

tyle bolesny, że też kiedy Ukraina była w składzie Związku Radzieckiego, no to

bardzo dużo funkcjonowało i fabryk. też były pracownie artystyczne, były spółki

artystów, też były dawane właśnie farby, były jakieś miejsca do pokazywania tych

prac, tak, takie municypalne centry, ale dużo z nich po prostu zaniepadły w

czasach 90, że oni nie przeszły tej transformacji.

Później właśnie w tych 2000 to już zaczęło się odrodzenia, ale no niestety

jak zawsze wojna, inwazja rosyjskiej federacji, wszystko. No tak, ale nawet

po prostu też lata transformacji, wejście właśnie w kapitalizm, no to no w

Polsce też po prostu część takich państwowych działań wspierających sztukę

czy czy jakiś różnych inicjatyw, no też po prostu gdzieś została w jakiś sposób

zmieniona, gdzieś przetransformowana, sprywatyzowana, więc no to wiadomo, że

po prostu też no nie wszystko jakby przetrwało, no ale

no ale wiadomo. I właśnie jeszcze też wracając do twojej edukacji

artystycznej, no to kończyłaś kierunek malarstwa monumentalnego. Po pierwsze,

dlaczego wybrałaś ten kierunek? No i czy właśnie realizowałaś jakieś prace na

ścienn chciałabyś opowiedzieć? Tak, ja wybrałam kierunek malarstwa

monumentalnego we Lwowie, ponieważ miał jakby ciekawszy program edukacji i takie

większe możliwości też eksperymentowania z technikami. No i wtedy jakby dostałam

się na ten wydział. No to jest monumentalne malarstwo, czyli malarstwo

ścienne, tak? Zajmowaliśmy się freskiem, mozaiką, witrażem i ogólnie

wielkoformatowym malarstwem sztalugowym. No i wtedy jakby podczas studiów robiłam

pracę właśnie związane bardziej z zadaniami, nie? Bo mamy takie wtedy

mieliśmy taki system bardzo położony na zadania, czyli studenci też nie mieli za

dużo przestrzenieć, żeby robić swoje rzeczy. po prostu mieli wyrabiać się z

tymi różnymi ćwiczeniami. No ale później właśnie ja zrozumiałam, że malarstwo

ścienne nie interesuje mnie na tyle jak sztuka współczesna, praca z koncepcją, z

ideą, z badaniem i interesują mnie też bardziej nowe media. No i tak pomyślałam

na początku, że no jednak muszę po prostu odrzucić to, co studiowałam, to

co uczyłam, bo jakoś nie widzę w tym przyszłości dla siebie, bo też jest

malarstwo monumentalne bardziej jednak... mimo wszystko potrzebuje tej wytrwałości

fizycznej i jest bardziej takie otwarte dla, no i dla mężczyzn, i dla osób

bardziej takich wytrwałych. Ja osobiście bardziej komfortowo czuję się z tym,

czym mogę pracować też sama, chociaż lubię wielki format, lubię pracować z

przestrzenią, ale nie na tyle, żeby rozmalowywać 10 piętrowe budynki na

przykład. No i ja myślałam, że odrzucę w ogóle to czego się uczyłam. Po prostu

będę robić swoje rzeczy. Pewnego dnia pomyślałam, a czemu ja nie mogę jakby

wykorzystywać po prostu malarstwa ściennego jako medium, które jest tak naprawdę w

sztuce współczesnej, istnieje muzeum często i są i freski i murale i tak samo

mozaiki, witraże wszystko jakby jest obecne też w projektach. Właśnie jak wtedy

studiowałam w Poznaniu u Dominika Lejmana i jego koncepcja wideoprojekcji

jako fresku mocno mnie zainspirowała i to że właśnie on też mówił że nie musimy

odrzucać właśnie tych starych medium że coś jest stare to już musimy to odrzucić

i zapomnie. Że możemy to łączyć, że nie trzeba właśnie czegoś odrzucać, że

wszystko możemy pokazywać. No ja malarstwo ścienne traktuję jako medium. Czyli

zrobiłam swój dyplom magisterski z połączeniem muralu i wideoprojekcji. No

i ta praca magisterska ona była pokazywana w różnych miejscach, czyli

wykonywałam ten mural i była w Bydgoszczy i w Uniwersytecie

Artystycznym w Poznaniu i tu na Akademi Sztuk Pięknych w Gdańsku podczas wystawy

Najlepsze Dyplomy. że po prostu to ten sam projekt wykonuje jakby w różnych

wersjach w zależności od miejsca i przestrzeni skali tego miejsca. No i

teraz na mojej wystawie indywidualnej w CSW Łaźnia także wykonałam mural w pierwszej

sali pod ten projekt nazywa się "Zmiana pozycji" i łączy właśnie malarstwo

ścienne z wideoprojekcją czyli ja traktuję malarstwo ścienne to

doświadczenia swoje jako po prostu narzędzie medium. Wspomniałaś o

wykorzystywaniu technik klasycznych mozaiki, fresków w swoich pracach i też

powracaniu do takich technik tradycyjnych. No właśnie też

zastanawiałam się, czy w jakiś sposób też w twoich pracach znajduje się

miejsce na wpływ tej takiej nowobizantyjskiej szkoły malarskiej,

czyli właśnie Mychajło Bojczuka i artystów jemu pokrewnych, którzy

którzy właśnie dosyć mocno zaznaczyli się w sztuce ukraińskiej jeszcze

na początku zeszłego wieku? Mhm. Powiem, że nie w bezpośredni sposób szkoła

Mychajło Bojczuka i w ogóle szko bizantyjskiego malarstwa ściennego

wpłynęła na mnie. Ale oczywiście rosłam w tym kontekście kulturowym i

fascynowała mnie i Sofia Kyjiwska z mozaikami czyli freski w cerkwach

prawosławnych i właśnie pracę też i Bojczuka i jego uczniów a również

innych artystów jak Fedir Krychevsky, Tetiana Yablonska i później też jak do

Lwowa dostałam się to moim profesorem był Mykola Andrushchenko który bardzo dużo

pracował właśnie z mozaiką, z ozdabianiem przystanków autobusowych

swego czasu. Jakby dziekanem wtedy monumentalnego był artysta Liubomyr Medvid

też taka ważna postać bowskiej szkoły monumentalnej. Przed tym też był

wpływ Yevhena Lysyka. No czyli nie powiem, że te artyści wszyscy

bezpośrednio tak zmienili mój język wizualny, ale ja widzę to, że wpłynęły,

wpłynęły i sam ten kontekst, nie? No tak, tak, bo jeżeli to jest sztuka,

którą spotykasz na co dzień, którą chłoniesz świadomie czy nawet

nieświadomie, no to jednak po prostu no gdzieś te elementy osadzają się w twojej

świadomości i później też jakoś tak właśnie już podświadomie po prostu nawet

do tego powracasz, czy czy gdzieś gdzieś właśnie te takie jakieś różne

rozwiązania estetyczne się pojawiają, nie?

Tak. No podświadomość to oddziałuje mi się wydaje też kolorystycznie.

Mhm. Tak. Tak, tak. No bo tak właśnie też

jeszcze właśnie nawet przed naszą rozmową tak jak spojrzałam na na różne

prace Mychajło Bojczuka, to też tak poczułam gdzieś właśnie

tą zbieżność czy nawet po prostu też tak jakbyś wspomniałaś właśnie o tej

kolorystyce, nie, że to jest właśnie jednak

jednak gdzieś to się trochę przenika i gdzieś gdzieś widzę właśnie

te takie wpływy obecne w twoich współczesnych pracach. No, to znaczy

mówię, może nie jakoś tak bardzo bardzo mocno, nie, nawet po prostu forma,

kolor gdzieś to tak jakoś... gdzieś to trochę tak sobie

rezonuje. No właśnie i w ogóle też tak rozmawiałyśmy jeszcze o podejściu

politycznym i takim trochę zamordyźmie, nie wiem jak to po prostu nazwać,

ale właśnie o ile w Polsce jeżeli mówimy o sztuce, o artystach, że mieli po

prostu nawet w czasach komunizmu jakąś taką może niezupełną wolność, ale

ale przynajmniej gdzieś tam właśnie ten element swobody jednak był, no to też

mam wrażenie, że w Ukrainie macie też dosyć ciężkie historyczne

sytuacje, doświadczenie, jeżeli chodzi o wolność artystyczną, wolność wypowiedzi.

Wspomniałyśmy właśnie tego Mychajło Bojczuka, no to to też jest taka

tragiczna postać, która jest jednym z przedstawicieli tego

rozstrzelanego odrodzenia i ze swojej perspektywy, czy możesz w kilku

słowach powiedzieć o co właściwie chodziło, jak to wyglądało i w jaki

sposób to też jakby wpłynęło na dalszy rozwój sztuki?

Tak, tak. Tak, bo to bardzo negatywno płynęły

te zakazy, represje, zniszczenia po prostu osób, starcia ich pamięci też o

nich. Przez długi czas nawet ich twórczość i ich życie były zapomniane.

No i rozstrzelana odrodzenia to jest taki jakby słowo, które określa ten

okres międzywojnie. To jest lata 30, 20, 30

Zeszłego wieku. Zeszłego wieku. Tak. Tak, zeszłego

wieku. Boże, to już cały wiek. To jest przerażające, że to już rzeczywiście już

2026 rok. No właśnie to jest był okres taki, w którym na początku była

ukrainizacja poprzez partię komunistyczną wdrożona i

był właśnie taki czas wzniesienia, odrodzenia ukraińskiej kultury. Przez to

wtedy akurat działały bojczukisty, artyści awangardowi, pisarzy awangardowi

i bardzo dużo takie futurystyczna poezja też była w Ukrainie. Właśnie Charków wtedy

był taką jakby miejscem, centrum rozprzestrzeniania się kultury tej

modernistycznej. No i też akademia się reformowała właśnie Kazimierz Malewicz,

on przecież pracował na Akademii Sztuk Pięknych w Kijowie. No i później po

chwili tej ukrainizacji, czyli że powrót do ukraińskiej kultury, no bo która była

w XIX XVIII wieku gnębiona, że nie były wydawane w ogóle, 40 lat nie były

wydawane książki w języku ukraińskim, był zakaz na wydawanie książek. No to tu

nagle już po rewolucji wszystko poszło do góry. No i później co? No i partia

komunistyczna jednak zdecydowała, że za dużo wolności przekazali. Że wracamy do

tradycji, że wracamy do Lenina, do wielkiej

jakby kultury Rosji, tak, do takiej polityki imperium i wtedy wszystkie

jakby kultury, które są niższe, one powinny być niżej, w sensie, które są

poddane, które są tylko w Związku jakby takie podejście kolonialne, czyli

możecie robić swoje, ale to będzie jakaś sztuka ludowa, to będzie coś

bezpiecznego, nie intelektualnego, broń boże. No i czyli wszystkich osób, które

działały na polu intelektualno-kulturalnym

zostały po prostu represowane i właśnie cała szkoła, wszyscy twórcy szkoły

Bojczuka, bodajże wszyscy, były rozstrzelani tak samo jak artyści,

pisarze tacy jak Mykoła Chwylowy, Mykola Zerov, Wałerjan Pidmohylny, też Łeś Kurbas,

który miał takie progresywny teatr w Charkowie, no i bardzo dużo

wszystkich innych, a dużo osób po prostu emigrowało

także i to było jaki i w Ukrainie, taki i w Białorusi. Marc Chagall z Białorusi później

wyemigrował no i kto uratował się? No Kazimierz Malewicz też przecież wyjechał

Kandinsky też wyjechał. bardzo dużo osób progresywnych, które później wpłynęły na

sztukę europejską z zachodu. No i był czukisty oni też

jeździli swego czasu do Paryżu z wystawami, czyli była szansa na to, że

będzie ta współpraca i Ukraina jako znajduje się w sercu Europy i jest

nieoddzielna od europejskiej kultury, też jest częścią europejskiej kultury.

Tego niestety się nie stało przez zamknięcia granic i politykę rządu. I

później jeszcze II wojna światowa. No i tam polityka i to co się dzieje na

świecie no niestety nie sprzyja rozwojowi sztuki, a szczególnie właśnie

na Ukraina wydaje mi się, że jakoś tak mocno doświadczana po prostu przez to

wszystko, więc no to jest takie mega przykre szczególnie dla artystów, nie?

Tak. Tak, ponieważ rzeczywiście nawet można sobie nie wiem wyobrazić tylko, że

te wszystkie osoby, które, których życie skończyły się wcześniej, tak za

wcześniej, jakby oni dalej tworzyli, jakby to wszystko jakby rozwijało się,

to mogłoby wyglądać zupełnie po innemu. A to jest strata nie tylko dla artystów,

dla całego społeczeństwa i ogólnie dla sytuacji też geopolitycznej, bo ja

uważam, że jednak sztuka i kultura mają te narzędzia w sobie, że na dłuższą

skalę przeciwdziałają agresji, wojnie i właśnie są tym co jest odwrotne temu

zgubu. No niestety historia się powtarza. Teraz znów mówią o tym, że

tyle artystów ginie w rosyjsko-ukraińskiej wojnie, czyli

choćby wspomnieć Wiktorię Amelina, Maksyma Krywcowa czy moich kolegów ze

studiu Teras Lariw. No teraz dzisiaj usłyszałam wiadomość, że Dmitro Burjan z

którym właśnie studiowałam w szkole, że on nie wiadomo gdzie teraz znajduje się,

no oby był, obywrócił zdrowej i całej, czyli to jest no straszne to, co się

dzieje teraz i jakoś staramy się o tym nie myśleć,

odwracać wzwrok, no jakby nie no nie to, że odwracać, wszyscy staramy się osoby,

które mogą mówić o tym. Ja też tam robię projekt o wojnie. No ale czy on coś

pomoże? No niestety, niestety każdy dzień są straszne wtraty.

No. No tak. artyści jeszcze mają w sobie

jeszcze tą wrażliwość i też potrzebę nie tylko tworzenia sztuki, no ale też

wydaje mi się, że jakiegoś takiego działania dla dobra świata, więc też

wydaje mi się, że tym bardziej po prostu to zaangażowanie artystów nawet na

froncie. Na przykład właśnie też mam znajomych muzyków, którzy kiedyś grali

po prostu w zespołach rockowych. Po prostu jak już zaczęła się wojna, no to

też po prostu wszystko porzucili, no i też poszli walczyć. To też jest no

właśnie jakieś takie trochę dojmujące, ale też no w jakiś sposób wydaje mi się,

że łączy się właśnie z tą taką jakby wrażliwością, empatią i tą taką potrzebą

robienia czegoś dla dobra społeczeństwa, ludzkości, dla kraju nawet nie.

I też walki o swoją wolność i twórczą, ale też wolność osobistą i wolność

innych. Tak. Tak. To są niesamowici ludzi,

którzy po prostu swoje życie oddają za to, za dobro innych. Serce się ściska za

to, że tacy osoby właśnie mogły zrobić więcej, ale niestety ich życie zostało

zniszczone. No ja po prostu jednym marzenie jest to, żeby w końcu przyszła

jakaś sprawiedliwość. Mam taką nadzieję. No

tak. E, powiedz mi właśnie trochę wracając jeszcze do twojej twórczości,

no i też tej wrażliwości, empatii, no to też chciałam cię zapytać właśnie jak się

z tą kruchością emocjonalną i egzystencjalną. No jak sobie radzisz,

czy sztuka pomaga ci ją jakoś oswajać, radzić sobie z tym?

Tak, sztuka pomaga. Mi się wydaje, że też nie tylko mi, ale ogólnie widzom,

uczestnikom na przykład warsztatu czy projektu w pewien sposób odnaleźć tym

emocjem inne miejsce, przenieść ich ze swego ciała jako, no bo ciało jest

medium, tak? My jesteśmy, przeżywamy, empetujemy, jakby, jakby rozbijają się

nasze serca i te emocje później przeniesione jakby projektowane jakby w

projekcie artystycznym, oni po pierwsze mają szansę oddziaływać później na

innych ludzi i tym medium staje się sztuka, staje się dzieło, a nie

wyłącznie osoba artystyczna czy migrancka uchodźcza. No i właśnie yyy mi

się wydaje, że to jest bardzo ważna rola sztuki. Jedynym problemem jest to, że

chyba dostawy sztuki współczesnej oczywiście odwiedzały bardzo dużo osób i

młodych i dzieci. Mi się wydaje, że brak właśnie takich odwiedzających, którzy

rzeczywiście mają ogromny wpływ na świat. Mhm. Ja coś bardzo mało takich

osób albo powiedzmy nie widzę ich na wystawach niestety. No czasem ktoś ze

świata biznesu, polityki jednak wkracza w ten świat sztuki współczesnej, ale

zazwyczaj czy nie mają czasu, czy po prostu uważają, że nie wiem, że to nie

jest na tyle ważne, ale mi się wydaje, no może to nie jest ważne na oczywiście

takie szybkie działania, tak? Wystawa sztuki współczesnej nie nakarmi osób

głodujących, nie wyleczy, nie nie powie stop czołgu. Nie no, czyli to jest takie

naiwne, utopijne marzenie kiedyś, że wyjdziemy właśnie z obrazami i czołgi

jednak zastupują i nie będą jechać. No ale jest ważna ważna przestrzeń ta

sztuki i też terapeutyczna przede wszystkim, żeby te traumy właśnie scalać

poprzez działania, poprzez projekcje, to jest ważne.

Właśnie ty już od wielu lat mieszkasz w Polsce, tutaj pracujesz i też no w tym

czasie zmieniała się sytuacja geopolityczna. Yyy, jak się czujesz

będąc osobą z doświadczeniem igracyjnym właśnie w tym momencie w Polsce czy

właśnie w tych ostatnich latach, gdzie za granicą Polski dzieje się wojna, jest

to miejsce bliskie twojemu sercu, widzisz po prostu co tam się dzieje. Ale

też będąc tutaj w Polsce obserwujesz taką całą sinusoidę tych zachowań

Polaków i ich z jednej strony jakiś taki pęd, żeby pomagać, pomagać, później za

chwilkę jest jakiś taki może nie wiem czy odwrót, zawahanie, czy też

kalkulowanie, czy nam się opłaca, czy nie. Z trzeciej strony jeszcze też

jakieś takie właśnie ocenianie osób z Ukrainy. No jak to postrzegasz? Jak

sobie właśnie też z tym radzisz? No tak. No nastroje społeczne, one

zawsze są sinusoidą. Też poobserwować społeczeństwo ukraińskie w ciągu tych

czterech lat czy ogólnie, no to też mamy bardzo różne te nastroje. Mieliśmy też

dwie rewolucje, nie? No tak opowiadam tam przykład młodszym osobom, że już tam

przeżyłam dwie rewolucje i tam wojny, jakie rewolucje. Znaczy u nas

rzeczywiście historia jest taka niesamowita. No a jak w Polsce się

czuję? Ja ogólnie się czuję dobrze bardzo w Polsce, ponieważ spotykam

cudownych ludzi, które mnie wspierają i które włączają mnie do projektu. Aniu,

też mnie włączyłaś do projektu rising, Learning from the past today for

tomorrow. czyli w ogóle promotorowie mojej pracy doktorskiej tam Przemysław

Paciński, Łukasz Guzek, Marta Smolińska, Ewa Kuryluk, którą poznałam, która dała

mi stypendium artystyczne. Czyli ja po prostu jako artystka tu się czuję bardzo

dobrze i rzeczywiście jak w domu i trzymam się po prostu tych osób, z

którymi czuję się jak tak dobrze, które wspierają kogo też ja mogę wspierać

swoich koleżanek, kolegów teraz studentów nie pracuję ze studentami. że

jest bardzo miła atmosfera, a te nastroje społeczne, no ja ich dotykam

tak w swoich projektach, bo rzeczywiście one są, a najwięcej ich jest w mediach,

bo w rzeczywistości w takim życiu zwykłym, no to rzadko spotykam takich

bardzo osób, no w każdym kraju są osoby, które mogą negatywnie jakby coś i

powiedzieć i być niemiłe i w innych krajach też jest ich o wiele więcej. Co

to zależy? Na ogól mi się wydaje, że Polacy są bardzo życzliwi i najwięcej

dzieje się właśnie w tych mediach, w propagandzie, w te wzbudzania właśnie

tej agresji pomiędzy Ukraińcami, Polakami. U nas też jakieś dziwne treści

się pojawiają i to przez social media właśnie te boty dublują jakieś

nieprawdziwe historie, które później wędrują z jednego miasta do drugiego i

wszyscy opowiadają coś, czego naprawdę nie było. Na przykład tam był jakiś taki

mit o tym, że wszystkie Ukrainki zabierają męczu polek, nie? Coś takiego.

Tak, także nawet jak wejdziesz na Tinder, to nie ma czym przebierać, bo

już wszystkie Ukrainki zabrały tych facetów fajnych. No tak, tak.

A moje koleżanki to prawie wszyscy sami, nie singielkami są z Ukrainy albo z

Ukraińcami mieszkają, czyli czy różnie bywa. No jak to jest?

Tak, tak. No ale to faktycznie też takie myślę trochę clickbejowe działania w

mediach społecznościowych czy nie tylko, że tam można się spotkać z takim

przekazem niczym niepopartym, ale po prostu ludzie trochę sobie rekompensują

własne problemy czy deficyty i po prostu wtedy zwalają winę dla tych co stoją

najbliżej. A tutaj akurat w jakimś portalu randkowym po prostu jak ktoś

zauważył, że jest sporo osób z Ukrainy, no to wtedy A no tak, tak wiadomo po co

tu przyjechały, nie? Po prostu po naszych facetów, nie? No a jeszcze takie

wymalowane, takie z paznokciami. A bo u nas jest dużo kobiet właśnie mają te

paznokcie. No taka jest kultura. No tak, bo rzeczywiście właśnie też gdzieś

po prostu jakąś taką opinię słyszałam, że tak, tak my im tutaj pomagamy, one

później na te paznokcie sobie wydają. No wiesz, ja uważam, że rzeczywiście w

każdym kraju znajdziesz osób, z którymi zupełnie nie znajdziesz nic wspólnego

i znajdziesz tych, których myślisz: "Boże, no to jest osoba moja jak

siostra, jak brat mi jest". Nie no, czyli największy jest problem chyba

bariera językowa. Po prostu język tak naprawdę rozdziela najmocniej ludzi, bo

jak osoba przyjeżdża i nie może dobrze dogadać się na przykład też po ukraińsku

mówię tam szybciej, może mogę więcej żartować, jakiś dziwnych historii

opowiadać. W sensie no po polsku też cały czas kształcę jakby swoje

umiejętności, rozwijam, ale mimo wszystko nie jestem aż na tyle plenna

jak był jak ukraiński. No i też jesteś jak inną osobowością zupełnie. Nie,

tak mi się czasem wydaje. No tak, bo rzeczywiście tu nawet jeżeli

płynnie mówisz w obcym języku, ale jeżeli no nie do końca znasz właśnie ten

język potoczny, czy nawet nie potrafisz do końca załapać jakieś gry słów, jakiś

takich tych dwuznaczności, no to niestety po prostu wyklucza cię to z

jakiejś sfery bardziej swobodnej wypowiedzi, no takich właśnie rozmów

bardziej luźnych i bezpośrednich. tego na przykład w szkołach co bardzo nie

uczą, że to po prostu trzeba po prostu poznać na ulicy albo z przyjaciółmi

przebywając i uczyć się tego od środowiska. Ale to też na przykład

powinnamy tytuły filmów, tytuły książek, nazwiska pisarzy. No tak jak u nas winie

Puch, tak jak po angielsku u was Kubuś Puchatek. Ktoś tam mówi Kubuś Puchatek.

No jaki Kubuś Puchatek? No wiesz i niby proste rzeczy, nie? Bo że każde dziecko

zna kim jest Kubuś Puchatek. No tak. Tak. Nie wiesz kim jest Kubuś

Puchatek? No tak dziwne tam w Ukrainie to oni tam

Kubusia Puchatka nawet nie mieli. No więc

także no tak jest właśnie jak już jesteśmy przy tych

medialnych gierkach i próbach manipulacji opinią publiczną za pomocą

fake newsów to no to też jeszcze wracając do twojej działalności do

twojej praktyki twórczej to no też mocno odnosisz się do tego właśnie do tej

wojny medialnej i tego właśnie w jaki sposób to wpływa na nasze życie

tak ja przede wszystkim do tego odnoszę się ponieważ ja na szczęście nie mam

doświ świadczenia związane z bezpośrednio działaniami wojennymi.

Także ja odnoszę się do materiałów dokumentalnych, które zaistniały w

mediach, w telewizji, też w sieciach społecznościowych, komunikatorach takich

jak Telegram i pisze w swojej pracy doktorskiej o tym, jak materiały

medialne też mogą powodować medialną traumę. Mhm.

Obserwatorzy też mogą doznać PTSR-u. I ja w swojej pracy, swoją pracę też tak

traktuję ten projekt jako świadectwo takie historyczne, który jednak mieści w

sobie rzeczywiste materiały z mojego miasta na przykład czy z innych miast

Ukrainy. Zazwyczaj tam wykorzystuję materiały z Ireniac, z Kijowa. jest

także i z Mariupola i z innych różnych i z Karkowa i z Zaporizia z Kersona też

także różne różne to są materiały. No właśnie dla mnie, dla mnie to jest ważne

ich pokazać, ale tak żeby nie retraumatyzować widzów, czyli że projekt

zostaje otwarty po pierwsze dla osób, które mają bezpośrednie doświadczenia

związane z wojną, traumatyczne, żeby te takie osoby mogli przyjść na wystawę,

poczuć, że to co ich boli, jest wypowiedziane, jest pokazane publicznie,

że inni osoby, które nie znają ich doświadczeń, mogli w pewien sposób

chociażby fragmentarycznie z tym zapoznać.

A druga rzecz też jak przychodzą młodzi osoby, przychodzą dzieci, chociaż są tam

treści wrażliwe, ale one są dosłownie fragmentami, takimi migałkami jakby

tylko małą częścią całości projektu. I także ten projekt, chociaż mieści w

sobie traumę zbiorołów, mówi o wojnie, o przekazie tym medialnym, to też buduje

taką przestrzeń wspólnotowości, nadziei, zadaje pytania o tym, jak widzimy tą

przyszłość w przyszłości powoenie, czyli przede wszystkim to mnie interesuje.

materiały właśnie te medialne zdecydowałam z nimi pracować, ponieważ

nie czułam się na tym, żeby przerysowywać wojnę czy malować krew,

jakieś drastyczne sceny w taki sposób dosłowny, ale też nie mogłam uciec od

tych materiałów, od tych wideo, które były cały czas, których oglądałam bardzo

ogromną ilość też śledząc za każdym wydarzeniem, każdym dniem, co się

wydarzyło, co się wydarzy jakby u mnie w domu i miałam taką potrzebę, żeby ich

przepracować. Takim takim też sposobem na przepracowanie tego tego

doświadczenia była na pewno praca niestabilna konstrukcja. Miałam

przyjemność towarzyszyć ci w trakcie powstawania tej pracy i dużo też

rozmawiałyśmy o tym, co przeżywałaś i co cię skłoniło do do stworzenia tej tej

instalacji. Czy chciałabyś powiedziećhm jeszcze raz

przypomnieć? Tak, tak, oczywiście. No praca

niestabilna konstrukcja odnosiła się do jakby kruchłości tych więzi społecznych

i znaczenia słów w budowaniu relacji międzykulturowej, znaczeniu dialogu też

i przede wszystkim do sloganu nigdy więcej wojny i pamięci historycznej

Gdańska. Tak naprawdę ta praca też odnosi się do pomniku na Westerplate, bo

chociaż jest jednocześnie i grow jakby jengo w zwiększonej skali, to też

wizualnie nawiązuje do pomnika Franciszka Duszenki. Ten napis nigdy

więcej wojny, który jest na Westerplaty, on jest umieszczony na jednym z klocku

instalacji. Nie na jednym tam na kilku. I ja w ten sposób chciałam po pierwsze

zadać pytanie widzom, osobom, które przychodzą jakby na wystawę. Jakie

znaczenia teraz terażniejsze tych słów? Czy one jeszcze mają jakąś wartość? No

bo polityka pamięci Europy Zachodniej jakby była budowana na tym, że wojna i

dr wojna się skończyła i czyli teraz żyjemy w świecie pokoju i że nigdy

więcej wojny jakby nie będzie, chociaż wojny się toczyły cały czas, nawet ja

przeczytałam ostatnio, żadnego dnia nie było, żeby na świecie był pokój we

wszystkich krajach, że cały czas gdzieś jest zbrojny konflikt, jest wojna, jest

sytuacje okropne, graniczne. No i też zadaje pytania do wszystkich. No i

nawiązując do kontekstu Gdańska, to że Gdańsk ma trudną historię, ale też sam

ten projekt Rising Learning from the past today for Tomorrow. Zadawaliście

pytania o jutro, czyli jak patrzymy na to jutro, jak patrzymy na przyszłość i

ta pozytywny ten aspekt, że miasto zostało, miasto Gdańsk i też i Sopot i

Gdynia zostały odbudowane jakby ta historia się pielęgnuje. No dużo osób

przyjechało z zewnątrz, ale stworzyła się inna społeczność, która jak teraz

jest bardzo międzykulturowa, też otwarta na takich osób jak ja. Tak. Czyli ja

uważam, że rzeczywiście w tym projekcie jest bardzo ważne te różne aspekty, ale

ponadto w samej instalacji umieszczonej dźwięk jakby głos osób z Ukrainy, które

dzielą się tymi swoimi doświadczeniami jakby różnymi doświadczeniami też

traumatycznymi, też przeżywaniami, jakimiś refleksjami odnośnie sytuacji

współczesnej. I ta instalacja stała się takim miejscem spowiedzi i wypowiedzi i

publicznej jakby prezentacji tego ukrytego, co zwyczaj jest w środku

niedopowiedziane albo wypowiedziane wyłącznie w kabinecie psychologa. Tak,

bo często osobom, które mają właśnie doświadczenia z wojny, no wiadomo, że

terapia jest bardzo pomocna, ale czasem nie chodzi o terapię, czasem po prostu

chodzi o to, że człowiek chce być usłyszany i zrozumiały poprzez swoje

otoczenie, nie tylko poprzez specjalistę, terapeuty. Tak, czyli też

żeby nie było tak, że ta wojna ona jest jakimś takim chorobą, na którą

zachorował po prostu człowiek, nie? Czasem się traktuje, że no a czemu

myślisz cały czas o wojnie? Musisz myśleć pozytywnie. Znaczy nie, znaczy

nie, no to nie jest coś takiego, że człowiek sam sobie to wymyśli, po prostu

musi przepracować terapię i to wszystko jakby minie, nie? Tak, tak.

No bo cały czas myślę, a co dalej, co będzie, jak moja rodzina, jak mój dom w

ogóle, że to wszystkie no marzenia, że że koledzy są w wojsku, że po prostu,

że jest taka niestabilność i wszyscy siedzą jak na beczce tego prochu. Tak,

tak, że no niby teraz tu przyjechali, a czy

na zawsze, a co będzie dalej? Jak planować życie, nie? Na przykład bardzo

ciężko rozplanować coś. Tak. Jeszcze też wspominałaś mi wtedy,

że no, że też spotykasz z takimi opiniami, że osoba z Ukrainy to jest

właśnie taka bojowa, waleczna, z wszystkim sobie poradzi, więc w ogóle

też, że osoby, z którymi się spotykasz, czy z którymi czasami rozmawiasz, no to

to też jakby nie do końca są w stanie zrozumieć, że też możecie być jednak

krusi, też jednak po prostu możecie mieć jednak jakąś słabość, możecie sobie nie

do końca radzić psychicznie. emocjonalnie z tym co się dzieje, że no

że to po prostu no może i jesteście waleczni, to się nie da jakby tam ukryć,

no ale no po prostu nie jesteście też cyborgami, nie? Że to po prostu też jest

tak, że że czasami potrzebujecie też jakiegoś tam, nie wiem, wsparcia,

przytulenia i że to nie jest tak, że wy tutaj załatwicie sprawy za wszystkich,

po prostu za całą Europę i tak dalej, nie? Ale emocjonalnie to nic was nie

rusza, nie? że to po prostu też jest jakby brak jakiegoś takiego społecznego

przyzwolenia na to, żeby po prostu okazywać jakąś słabość, kruchość.

Tak, tak, tak. To dokładnie to samo, co jest. No i też do mężczyzn, które są w

wojsku. Tak. No bo buduje się ta medialna narracja, że naszy, że

ukraiński mężczyźni, oni są takie dzielni, czynią taki opór, że oni to

tylko potrafią. No to jest po prostu jakiś absurd. No czyli ludzie tam już

niektóre służą ju bez odpoczynku w ciągu, nie wiem czterech lat już, a

niektóre jeszcze z 2014, kiedy zaczęła się wojna na wschodzie Ukrainy i cały

czas po prostu są na froncie i nie mają żadnego normalnego wsparcia, nie mogą

pojechać na dłużej do rodzin, nie mogą sobie zrobić przerwę nawet, słuchaj, na

rok no to jest jakieś nie ma tej rotacji,

nie? Cały czas o tym też mówią obrońcy prawa też Ukrainie, ale właśnie no

medialne narracje są bardzo niesprzyjające jednostkom zazwyczaj. No

bo żaden człowiek nie jest cyborgiem, no żaden człowiek nie jest robotem, żeby

że o ten naród jest silniejszy, a ten naród jest słabszy. To w ogóle ja tego

nie rozumiem i jest mi no przykro w ogóle z tego co się dzieje i z tych

narracji. One są szkodliwe i ja uważam, że przede wszystkim ważna jest jednak

jednostka. No tak. A może chciałabyś powiedzieć o

pracy guarnika 1938 Ukraina 2022. Mhm. Kontynuując właśnie ten wątek

wojenny, tak bardzo chętnie opowiem. Jest to praca właśnie remiksem, repliką

słynego obrazu Pablo Picasso Gernika i ten obraz już bardzo często się pojawił

w pracach innych artystów z całego świata i wiele osób na różny sposób

dikulikuje, replikuje ten obraz, no jest ikoną antywojenną i ja zdecydowałam, że

też chcę zrobić swoją jakby repliką, swoją odpowiedź do Pablo Picasso. I

właśnie zrobiłam taki wielkoformatowy kolaż w dwóch mediach. Jedna praca jest

kolarzem cyfrowym, druga jest kolarzem wideoprojekcją, która zakłada pokazania

w przestrzeni publicznej też na wielką skalę. I yyy w tej pracy po prostu w

samą kompozycję, kształty gerniki wkomponowałam obrazy dokumentalne, różne

zdjęcia pobrane ze stoków i zrobiłam taki jakby wizerunek jakby ukraińskiej

gerniki. Zadałam sobie też pytania o obrazie generowanym przez sztuczną

inteligencję, o pojęciu prawdy, o tym, co prawdziwe, co jest fejkowe. I właśnie

teraz, kiedy jest bardzo dużo tych obrazów, też często, no też na pewno to

o tym słyszałaś, że wiele osób nie wierzy nawet w to, co się pokazuje w

telewizji jest prawdą. Ale właśnie, że niektóre nawet jadą specjalnie do

Ukrainy, żeby zobaczyć, że rzeczywiście trwa wojna. Niestety ostatnio słyszałam,

że taki przypadek tragicznie się skończył dla jednego pana. Także no no

prawda jest taka, że fejki rzeczywiście jest dużo fejków, tak? yyy bo jest to

wojna najbardziej dokumentowana wszechczas. Chyba już 35 milionów takich

cyfrowych materiału nazbierał archiwum Ukrainian War Archiwum. I z każdym dniem

ich jest tych materiałów coraz więcej. I no rzeczywiście pracownicy tego archiwum

sprawdzają je, ale wiadomo w przestrzeni krąży ogrom, ogrom materiałów i fejków

też. Ja sobie zadałam pytanie, no dobrze, no mamy teraz tyle tych fejków,

ale prawda jest taka, że dużo obrazów jest prawdziwych. Większość obrazów jest

prawdziwych i pomyślałam sobie o to, że ten obraz generowany przez sztuczną

inteligencję to tylko właśnie dla mnie sztuczna inteligencja jest tym

narzędziem. Ona nie jest czymś co dyktuje mi prawdę. Oczywiście można

robić różne perswazyjne rzeczy i manipulować świadomością, ale osiągając

jakby świat to samo robi sztuka. No i czyli ja wykorzystuję takie rzeczywiste

materiały z tymi materiałami wygenerowanymi przez sztuczną

inteligencję. I kiedy te fragmenty się łączą, a przede wszystkim to, że ja

mówię, że to jest ja swoją praktyką potwierdzam ich

prawdziwość. Też mam do każdego jakby obrazu źródło, skąd ja go wzięłam, jaką

sytuację przedstawia, a któryj obraz właśnie jest prawdziwym, ale ja później

go zmieniłam poprzez algorytmy. No i po prostu poszukuję prawdę też poprzez

swoją sztukę w ten sposób. Aha, tak. I tutaj wspomniałaś właśnie o

tym wykorzystaniu sztucznej inteligencji właśnie jaką rolę pełni się ta sztuczna

inteligencja czy właśnie nowe media cyfrowe w tym co robisz i jak w ogóle do

tego podchodzisz czy z jakimiś obawami czy niepokojem czy po prostu raczej

próbujesz z tego korzystać w taki sposób żeby jednak wyciągnąć jak najwięcej

pozytywnych elementów z tych narzędzi no ja próbuję podchodzić do każdego

nowego medium jako do narzędzia do techniki i raczej myśleć pozytywnie nie

wpadać w technofobię, ponieważ rzeczywiście nowe technologie już

przynieśli dużo dobra i mogą przynieść jeszcze więcej dobra i zależy na tym,

kto posługuje się tymi nowymi technologiami i z jakim celem. Ja

uważam, że nowe technologie jak najbardziej powinny istnieć w wizualnej

kulturze, w sztuce współczesnej, czyli nie możemy zamknąć oczy i powiedzieć

"No dobra, nie będę korzystać, no możemy to". Oczywiście możemy tak zrobić, ale

raczej zamknąć oczy, powiedzieć: "Nie, no nie będę korzystać gdzieś z

internetu, będę rozcierać pigmenty wyłącznie, tam malować o jeden obraz 5

lat". No to niestety taki artysta będzie bardzo oderwany i od no terżniejszości

po prostu. Także ja zdecydowałam dla siebie, że że jeżeli to mnie wyciąga,

jest mi to ciekawie. Oczywiście nie czuję się na tyle swobodne jak tam

artyści, które rzeczywiście pracują wyłącznie z kontentem cyfrowym. Ja

jednak jestem na pograniczu jakby malarstwa, rysunku i nowe media, ale

korzystam z nich, chociaż rzeczywiście są negatywne skutki takiej pracy,

ponieważ zauważyłam, że coraz więcej czasu spędzam przy komputerze. Praca nad

projektem przebiega tak, że koncepcja, wymyślanie, praca nad samym projektem,

organizacja, promocja, wszystko później dzieje się, przepraszam, przy jednym

biurku. Także to bardzo ogranicza. No nie tylko mnie, a ogólnie społeczeństwo

i właśnie przez rozwój nowych technologii stajemy się coraz częściej

takimi niewolnikami tych technologii, czyli że pracujemy w sumie później nie

na to, żeby zrobić coś innego, no oryginalnego to wiadomo, że tak, ale

więcej czasu spędzamy później z nowymi technologiami, z tabletem, z komputerem,

ze smartfonem i z innymi gadżetami, aniżeli z ludźmi, z naturą czy z

materią. Czyli mi się wydaje, że właśnie wyszukać balansu. Zep.

Mhm. Tak że czasami się też warto poszukać tej wspólnoty nie tylko w

cyfrowym, ale też w takim bezpośrednim i mieć kontakt bardziej face to face z

człowiekiem, porozmawiać to, bo się też zupełnie inaczej działa na zmysły, na

samopoczucie i jakąś inną wartość.

Tak, bo jednak ludzie są osobami społecznymi. Nie możemy istnieć poza

społeczeństwem. nie było, bo w ogóle nic, jakby mieszkaliśmy każdej w sobie,

na swojej wyspie, także w tym widzę zagrożenia.

Mhm. Też chciałam zapytać, no bo tutaj właśnie też odez jak wspomniałaś trochę

właśnie o tej naturze, o tej bliskości innego człowieka. Czy pracując tak

intensywnie, realizując kolejne projekty i też no teraz ostatnio broniąc nawet

pracę doktorską, czy w tym wszystkim masz też jakąś taką przestrzeń dla

siebie, no jakiś taki odpoczynek, oddech? Mhm. No przyznam się szczerze,

że ostatnim czasem więcej czasu spędzam w pracy czym w odpoczynku i jestem teraz

w poszukiwaniu tego Life Work Balance, ale uważam, że bez odpoczynku

rzeczywiście no to nie jest dobry wybór, bo jednak zdrowie, samopoczucie, kontakt

z innymi ludźmi, wymiana też doświadczeniami to to są najważniejsze

rzeczy. No ale po prostu żyjemy też takich trochę czasach przyspieszonych,

że cały czas no wszyscy są w takim napędzie i też sami siebie napędzamy. No

ja ostatnio rzeczywiście po prostu na pewno przez to, że doktorat jest

wymagającą bardzo pracą, także no spodziewam się na to, że jednak ten

balans będzie bardziej obecnej. No. No to też życzę ci właśnie więcej

przestrzeni na załapanie tej równowagi w życiu. Właśnie też takie pytanie. Czego

nauczyłaś się osobie w ostatnich latach? No to bardzo ciekawe, bo w sumie uczyć

się cały czas, no chyba i od siebie. Najbardziej uczyć się od tego, co już

zrobię, realizuję, później jakby analizuję to, co wykonałam i przez to

doświadczenia też realizacji projektu. Tak uczy się najbardziej, ale mi się

wydaje, że ja bardziej lubię uczyć się u innych osób. No oczywiście

swoja przestrzeń jest bezpieczna, ale uczę się najbardziej też u tych, kto

jest obok mnie też i u osób młodszych i osób starszych, u kolegów, koleżanek z z

pracy, nie? No czyli ja ogólnie lubię lubię naukę życia.

Tak. Ale jeżeli właśnie chodzi o jakieś poczucie tego, co jest w tobie, czy

jakieś emocji nowe, które zidentyfikowałaś, czy jakieś potrzeby,

czy czy właśnie no te ostatnie lata, no nawet właśnie od tego 2022,

czy czy w jakiś sposób poczułaś jakąś taką wewnętrzną zmianę?

A no tak, tak. Wewnętrzną zmianę ja poczułam jednak ostatnie lata, ponieważ

zrozumiałam, że bardzo ważne są no właśnie wyrażania tych emocji. Zawsze

ich odkładałam jakoś, chociaż ważłam ich poprzez sztukę, ale chciałam podejmować

jakiś bardziej poważny temat i zapominałam właśnie o sobie, o swoim tym

doświadczeniu i to co odnalazłam dla siebie w swojej też pracy badawczej, tą

afektywność, a też rolę patrzenia na świat, na

politykę też poprzez prywatność, poprzez osobiste takie przeżywania, poprzez

wspólnotowość, poprzez przez relacje rodzinne i ja uważam, że tego czegoś

nauczyłam się, że właśnie ta kobiecość też jest bardzo ważnym aspektem i

cielesność i właśnie krókość tego ciała to jest teraz jest takim też moim polem

zainteresowania, które nie było wcześniej. Wcześniej bardziej może

interesowały mnie inne inne rzeczy, a właśnie siebie jakoś tak odkładałam

gdzieś na drugi plan. Na margines.

Na margines. Aha. A czy teraz jest coś, czego najbardziej potrzebujesz jako

artystka, jako osoba? Mhm.

No mi się wydaje, że czego bym potrzebowała teraz, no ciężko określić

tak naprawdę, ale może zainspirowało mnie wczorajsze spotkanie w Gritard Hub

odnośnie badań artystycznych. zdecydowałam właśnie spotkać się z

innymi osobami, które poszukują siebie w tym polu. No doktorat jest takim

badaniem artystycznym i właśnie zadałam sobie pytania, czy chcę kontynuować

dalej taką praktykę jako badania artystyczne, czy działać jakby w inny

sposób, podchodzić do sprawy. To zrozumiałam dla ciebie, że rzeczywiście

interesują mnie teraz może badania artystyczne w jakichś zespoch, w

rezydencjach artystycznych, może wymianach. Może brakuje też takich

przestrzeni pracownianych też z nowymi technologiami, gdzie artyści mogą

spotykać się, robić coś razem, też artyści wspólnie z badaczami. To jest

takie by było marzenie, jakby coś jakieś takie centry większe powstawały, bo mimo

wszystko chociaż są kolektywy artystyczny, ale jednak później tak

każdy sobie działa osobno w swojej pracowni, to takie przestrzeni dla też

może tymczasowych kolektywów, nie zawsze stałych grup i też właśnie, żeby były te

przestrzeni ze sprzętem, z najnowszymi jakby wynalazkami też, które mogły być

tam do użytku eksperymentu. To było fascynujące oczywiście.

Tak. Tak, bo teraz nawet biorąc pod uwagę właśnie ten rozwój technologii, no

to też uczenie się, poszerzanie swoich kompetencji cyfrowych i nie tylko też

okazuje się później bardzo przydatne w dalszej twórczości, w rozwoju, w badaniu

swojej sztuki. I nawet to, że jakieś praca nad większym

projektem, którego każdy wkłada jakby swoją cegiełkę do tego, też jest bardzo

ciekawym i ważnym. Może takiego czegoś bym poszukiwała. A powiedz mi jeszcze,

czego sobie życzysz i o czym marzysz w tym roku i na przyszłość?

No marzę przede wszystkim, żeby wojna się skończyła, żeby wszyscy wrócili z

pola walki do swoich rodzin, żeby w ogóle w świecie zapanował pokój. To jest

takie po prostu marzenia może udupijne, ale jest chyba moje największe. No a

czego życzę i słuchaczom wewnętrznego spokoju, też radości, rozwijania pasji,

możliwości nowych inspiracji, też pracy wspólnotowej, twórczej, czyli takich

rzeczy zwykłych na co dzień. I tobie Aniu też życzę wszystkiego dobrego

rozwijania artcastu, bo zapowiada się chyba bardzo ciekawie też nowych

projektów i kuratorskich i w ogóle wszystkie przed dziękuję ci bardzo, że

że też o mnie pomyślałaś wszystkim. Tak. No ja na pewno właśnie też tobie

życzę spełniania marzeń i też właśnie tej przestrzeni na rozwój twórczy,

rozwój osobisty, żebyś też po prostu czuła się spełniona i i szczęśliwa.

Dziękuję. Dziękuję. No i oczywiście dalszych sukcesów.

Dziękuję. Mam nadzieję, że będzie okazja zaprosić na kolejną wystawę jakoś w

przyszłym roku. No to bardzo dziękuję ci za rozmowę, za

czas, który poświęciłaś. Dziękuję. Do usłyszenia.

Do usłyszenia.

To był Articast, a dziś moją gościnią była Hania Szumska, artystka, która

odważnie mierzy się z obrazem jako narzędziem władzy, manipulacji, pamięci

i oporu. Rozmawiałyśmy o wpływie wojny i polityki na sztukę, ale też o nowych

technologiach, o czułości wobec siebie, o wspólnocie i o potrzebie równowagi w

świecie nieustannego napięcia. Ta rozmowa pokazuje, że sztuka nie jest

ucieczką od rzeczywistości. jest sposobem jej rozumienia, czasem

krzykiem, czasem pytaniem, a czasem próbą odzyskania języka, kiedy wszystko

wokół próbuje go nam odebrać. Jeśli ten odcinek był dla was ważny,

zostawcie subskrypcję, ocenę lub komentarz. Udostępnijcie go dalej.

Dzięki temu Articast może docierać do kolejnych osób i budować przestrzeń

rozmowy, która nie boi się tylych tematów. Zajrzyjcie też na media

społecznościowe Hani, żeby być na bieżąco z jej działaniami oraz obejrzeć

prace, o których rozmawiałyśmy. W opisie odcinka znajdziecie też najważniejsze

linki, a w kolejnym odcinku znów spotkamy się na styku sztuki, emocji i

procesu twórczego. Tak więc do usłyszenia w następnym Articaście.

Oh